Witajcie! W tym tygodniu wszystko było dobrze, pogoda trochę nie dopisywała pod koniec tygodnia ale tak to było wszystko w porządku. Wychodziliśmy na długie spacery, dobrze się razem bawiłyśmy :) Obcieliśmy Sarze pazurki bo miała już naprawdę duże szpony. A wczoraj rano niestety zła wiadomość- Sara o 7 rano wróciła z moim tatą ze spaceru bo on tylko rano chce z nią wychodzić się trochę przejść i mówi mi że Sara zobaczyła jakiegoś psa i go pociągnęła stając przy tym na szkło. I co krew lała się wszędzie dywan w pokoju był calutki we krwi, podłogi, schody na klatce. Oczywiście pierwsze co polaliśmy tą ranę wodą utlenioną, psiak poszedł się położyć i był spokój krwawienie ustało ale gdy tylko wstała znowu krew zaczęła lecieć strumieniami więc stwierdziłam że lepiej jechać do weterynarza. Sara kulała na łapę poplamiła całą podłogę w gabinecie, położyliśmy ją, a pani doktor mogła spokojnie obejrzeć tą ranę i stwierdziła że jest okropna, nadaję się do szycia ale szwy podobno pękły by na drugi dzień więc obejrzała tą rane dokładnie czy nie zostało nic w środku, przemyła to dwukrotnie (krwi była masa), spryskała takim czymś srebrnym (nie wiem jak to się nazywa), założyła gazik i opatrunek - solidny. Zaleciła nam kupienie sobie bandaża i plastra na rolce, kazała nam zawijać to codziennie żeby nie wdała się tam żadna infekcja niepotrzebna, a na noc ściągać opatrunek. Sara dostała ogromny zastrzyk który był antybiotykiem. Pani doktor pochwaliła ją że jest bardzo dzielna bo mogła robić jej z tą łapą co tylko chce, a Sara grzecznie leżała i tylko patrzyła jak ona to powiedziała ,,Sara to oaza spokoju'' ;) Jestem z niej dumna że była aż tak dzielnym pacjentem :) Jutro mamy wybrać się na kontrolę czy rana na poduszce dobrze się goi. Mamy się też oszczędzać z długimi spacerami żeby nie przeciążać tej łapki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sobota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sobota. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 kwietnia 2016
niedziela, 13 marca 2016
Weekend z życia Sary
Witajcie! Weekend minął nam przyjemnie na małym leniuchowaniu w sobotę, posiedzieliśmy trochę przed domem u rodziców Kamila. Szkoda że nie ma u nich ogrodzenia tak to Sara by mogła biegać, a tak to musimy przypinać ją na smyczy ale ona i tak grzecznie wyleguję się przed drzwiami domu ale niedługo się to zmieni bo będzie ogrodzenie ;) Towarzyszyła nam Nela która gryzła patyki na podwórku i kopała w ziemi, Sara też już próbowała ale jak wykopie dziurę to nogi można połamać :D
W niedziele czyli w sumie jeszcze dzisiaj przyjechaliśmy już do siebie ale zanim to zrobiliśmy to rano Sara wysiedziała się na dworze, za domem ją trochę puściliśmy ze smyczy i poganiała za piłką żeby się wybiegać więc była bardzo zadowolona ;) Jak już wróciliśmy to wybraliśmy się na zakupy, Sara poczekała w aucie ale opłaciło jej się bo kupiliśmy jej parę rzeczy ale o tym napisze Wam już w osobnym poście bo było by za dużo zdjęć i ten post ciągnął by się w nieskończoność :) Powiem Wam tylko tyle że cztery z pięciu rzeczy to jedzenie, Sara już dziś zjadła połowę ciastek i tchawicę wołową ;)
Grzecznie pilnowała domu, cały czas zerka czy ktoś idzie albo czy jakiś pies nie biegnie co często się zdarza. W pobliżu biegają też trzy duże psy bez opieki które już kiedyś pogryzły Nele, na szczęście nie zagryzły bo w porę wyszła mama Kamila, a gdyby tak Sara była puszczona i do nich pobiegła co napewno by się stało bo nie odpuści żadnemu psu to nie wiem co to by było, pewnie by się pogryzły.
Także taki był nasz weekend, więcej leniuchowaliśmy w sumie niż coś robiliśmy ale każdemu się to przyda raz na jakiś czas, czekamy cały czas na ciepłą pogodę bo na razie nie jest jeszcze tak super ale nie ma co narzekać bywało dużo gorzej ;)
Pozdrawiam kochani :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)